Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2025

Książkowo - Zagrajmy jeszcze raz Arkadiusz Kamińskiego, czyli "Dark Archona"

Miło powitać ponownie w nowym, 2025 roku!

Dzisiaj książka, którą już w wielu miejscach oceniano, recenzowano, omawiano. Ja jak zwykle jestem po wszystkich, raczej ostatni a nie pierwszy. Tak czy siak - robię co mogę w miarę czasu i możliwości. A tak w sumie - dla siebie, nie dla innych :)

ARHN'a nigdy jakoś nie oglądałem poza kilkoma odcinkami o konsolach które mnie typowo interesowały, jak żadnego w sumie kanału na Youtube (no, może poza 8-bit Guy, którego obejrzałem wszystkie odcinki). Ale głos jest mi znany, profesjonalizm doceniany wśród osób 'siedzących' w temacie, lata prowadzenia własnego kanału procentują ciekawymi materiałami i dogłębnymi testami.

Teraz wydał książkę - jak się okazało od razu stała się bestselerem. Moim zdaniem zasłużenie, ale ja jestem mało krytyczny :)

O czym? O czasach początków grania w Polsce w subiektywnym kontekście. O pierwszych komputerach, o pierwszej konsoli Rambo, o Pegasusie, o początkach korzystania z Internetu, o pierwszych grach w telefonach (pamięta ktoś WAP? Nawet swoją stronę kiedyś na tym zrobiłem), o 'Małyszomanii', o Nokii N-Gage. Chociaż ja pamiętam je trochę inaczej, ponieważ jestem od Arkadiusza starszy o dwanaście lat, także wszystkie pierwsze kontakty ze Spectrum, Atari, Commodore 64, 'ruskimi jajeczkami' przeżywałem osobiście. Początki kafejek internetowych, piractwo, gry MMO, Tazos...

Ale tak w sumie to jest to książka, którą zawsze chciałem napisać. Ale nigdy mi się nie udało :D

Z czym miałem problem przy czytaniu książki? Przy zrozumieniu w czym autor uczestniczył sam osobiście a co jest wiedzą nabytą z literatury czy filmów. Z jednej strony mowa o pierwszych kontaktach z Pentium, za chwilę wracamy do Atari VCS. N-Gage i Laserdisc. Nie rozumiem też do końca po co wstawki od innych, znajomych osób, ale autor jest autorem - może do swojej książki zaprosić kogo chce.

To drobiazg jednak w ogólnym rozliczeniu, bo całościowo łapałem się na myślach 'Fakt, było tak, zapomniałem!', albo 'Oooooo, tak było, też tak robiłem!'.

Ja polecam, ale jak zwykle - lubię czytać, książka mi 'podeszła', bawiłem się dobrze czytając a to jest dla mnie najważniejsze.





środa, 11 października 2023

Książkowo - The Nostalgia Nerd's Retro Tech - Computers, Consoles and Games oraz Gadgets, Gizmos and Gimmicks

    Dzień dobry. Dzisiaj o dwóch książkach, które po prostu połknąłem od razu, bo inaczej nie da się tego powiedzieć. Chyba jednak nie jestem jedynym, który może ciągle w kółko czytać o tych samych tematach. No bo przecież o Sam Coupe się już naczytałem, tak samo jak o Sega Megadrive, ZX Spectrum, Commodore, Atari i innych. Ale jakoś tak... No lubię no - jeszcze raz na nie popatrzeć, poczytać o nich pod innym kątem. 

    Te książki spodobały mi się pod kilkoma względami. 

    Pierwsza (Retro Tech) dlatego, że autor (Peter Leigh) konsekwentnie opisuje każdy sprzęt na czterech stronach w następujący sposób:
- zdjęcie
- opis, ciekawostki
- Fact sheet: producent, procesor, ilość kolorów, pamięci RAM, data wypuszczenia na rynek, rynek na którym się po raz pierwszy komputer/konsola pojawił, cena przy wejściu na rynek wraz ze zdjęciami nie tylko z frontu
- kolejne ciekawostki z opisem
- na stronie obok przykłady gier Must See, Must Play, Must Avoid

Oczywiście opisywane są wszelkie możliwe bardziej znane, od Magnavox Odyssey aż do pierwszego Xboxa, przez Apple II, BBC Micro, Vectrex, Amstrad CPC, Atari Falcon, Sega Saturn i im podobne. Wszystko podane strawnym językiem, bez dłużyzn, czasem z anegdotami i ciekawostkami. Miło stwierdzić, że większość z tych konsol i komputerów mam w domu. Żałuję jedynie naprawdę, że nie kupiłem Vectrexa, gdy jeszcze były w jako tako przystępnych cenach. 



200 stron w twardej okładce wypełnione ciekawymi informacjami.

    O ile pierwsza jest dość monotematyczna, o tyle kolejna już nie. Traktuje o gadżetach. Wszelkiego rodzaju, te opisywane w kontekście lat 80-90 niestety przeważnie niedostępnych u nas, z powodów wymienionych przy opisywaniu poprzednich książek - blokada importu towarów do bloku socjalistycznego. Naprawdę przykro się robi widząc co nas ominęło, a jeżeli nawet coś było dostępne - było to okupione koniecznością kombinowania, załatwiania, przepłacania, sprowadzania... A było tego co niemiara! Gdy gadżeciarze 'na zachodzie' mogli się cieszyć muzyką z CD, my marzyliśmy o magnetofonie kasetowym. Konsole w większości przypadków nas omijały ze względu na abstrakcyjne dla nas ceny oryginalnych cartridgy. 

    Autor stara się przedstawić naprawdę wiele gadżetów, wśród których są zegarki, walkmany, disc-many, kostka Rubika, kamery, elektroniczne kalendarze, mikrokomputery, konsole do gier i wiele, wiele innych. Ponownie podanych z polotem i lekkością. Czyta się je lekko i szybko, można sobie dozować jeden gadżet na dzień albo pochłonąć od razu całość. Ja sobie tę przyjemność dzieliłem, ale muszę powiedzieć, że miałem ochotę do niej zaglądać co chwilę.


220 stron, twarda okładka.

piątek, 4 listopada 2022

Książkowo - Krew, pot i piksele oraz Wciśnij Reset

Dobry wieczór Państwu!

    Dzisiaj znowu o książkach, tym razem o dwóch. Moim zdaniem bardzo dobrych książkach! 'Krew, pot i piksele' oraz 'Wciśnij Reset' Jason'a Schreier'a. Z podtytułami kolejno 'Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak robi się gry' i 'Triumfy i fakapy w przemyśle gier wideo'. Tematyka dokładnie taka jak w podtytułach - o tym jak robi się gry. Jak trudno się je robi. Jak ciężko czasem dociągnąć do końca. Jak trudno zrobić grę, która będzie się podobać setkom tysięcy graczy. Jak ciężko pracują ludzie, którzy je robią. Jak wiele poświęcają abyśmy mogli sobie pomarudzić na grafikę, gameplay czy efekty dźwiękowe. Jak dużo rozczarowań przeżywają po drodze. Jak dużo studiów traktuje ludzi jak cyferki i traktuje ich przedmiotowo. Oraz wiele innych, nie mniej ciekawych tematów.

    Autor zna się na rzeczy - praca w Kotaku (portalu zajmującym się grami) dała mu solidne podstawy i znajomość środowiska. Jak patrzę na jego karierę, to mam wrażenie, że był takim 'detektywem śledczym' w branży. Zajmował się tematami 'crunch'u', czyli drażliwego tematu nadgodzin przy końcowym etapie tworzenia gier. Kiedy to termin wydania za pasem a wiele tematów nie jest dopiętych, grafika szaleje, kod się rozłazi i wkrada się panika - 'Czy zdążymy?' Wtedy to często pada hasło 'Pracujemy ile się da, musimy wypchnąć grę'. I tak przez pół roku przez 16 godzin dziennie, czasem dotyczy to też weekendów.

    Pierwszy tytuł jest zdecydowanie bardziej optymistyczny - naprawdę świetnie się czyta o twórcy Stardew valley. Inna sprawa, że przeraża ile siebie i prywatnego czasu na nią (grę) poświęcił. Praktycznie po 10-15 godzin dziennie pracował nad grą przez pięć lat. Owszem, zarobił na niej miliony, ale do końca nie był pewien czy się uda a momentami kompletnie się załamywał, tylko dzięki wsparciu partnerki i znajomych parł dalej do przodu. Z dreszczem czyta się o kampanii na Kickstarter'ze dotyczącej Pillars of eternity, ogromie pracy i sukcesie. Poprawkach jakie były konieczne w Diablo III aby gracze byli faktycznie zadowoleni, o tym co działo się podczas tworzenia Uncharted 4, czy też jak reagowali twórcy na sugestie graczy w tak bliskim naszemu sercu trzecim Wiedźminie. Są to historie studiów jak widzicie jednoosobowych ale i takich, gdzie pracuje kilkaset osób. Każde niby 'zrobiło grę', ale jak bardzo różniło się ich podejście.

    Druga książka mnie już trochę przeraziła. Niby człowiek wie jak wygląda świat tworzenia gier, ale tylko tak powierzchownie - a przynajmniej ja. Setki osób związanych z tą branżą przechodzą przez takie fazy jak depresja, niepokój, poczucie winy, paraliż kreatywności. Zamknięcia studiów są na porządku dziennym, mimo iż programistów, muzyków, grafików, kierowników zapewnia się o czymś innym. Junction point, Irrational, 2K Marin, Visceral, 38 Studios, Big Huge Games - kilka przykładów studiów odpowiedzialnych między innymi za Dead Space, Kingdom's of Amalur, Bioshock, Epic Mickey, czyli tytułów nietuzinkowych, znanych, lubianych, ale zakończonych wyrzuceniem z dnia na dzień na bruk jeżeli nie wszystkich to przynajmniej części twórców. Książka otworzyła mi oczy - do tej pory ta branża wydawała mi się ciut romantyczna - ale gdy w grę wchodzą pieniądze (czasem naprawdę DUŻE pieniądze) - znikają sentymenty, szczególnie wśród kadry zarządzającej. Monetyzacja, wymuszanie zmiany podejścia na Free to play z późniejszymi mikrotransakcjami, wspomniany crunch, który czasem zmusza ludzi do 'mieszkania' w biurze, bo sensowniej czasowo wychodzi im pozostanie niż jazda godzinę w jedną stronę aby przespać się 5 godzin i ponownie godzinna droga powrotna. Owszem, z naszego punktu widzenia uczestniczą w czymś niezwykłym tworząc grę, którą się zachwycimy, ale jest to okupione wypaleniem i wstrętem do powrotu do kolejnego tytułu.

    Reasumując - warto przeczytać aby dowiedzieć się, jak to wszystko się kręci i dlaczego warto kupić grę oryginalną, szczególnie w dniu premiery. Bo od tego i ocen na Metacritic może zależeć miejsce pracy setek, jeżeli nie tysięcy osób. 

poniedziałek, 10 października 2022

Książkowo - Marcin Kosman - 222 polskie gry, które warto znać.

Miło powitać ponownie!

Kontynuując temat książek orbitujących wokół gier, przedstawiam kolejną w zbiorze - "222 polskie gry, które warto znać". Tym razem czytania w niej nie jest zbyt wiele - bardziej jest to graficzny przekrój przez dokonania polskiej branży. Autor - Marcin Kosman (znany również jako Koso z ekipy PSX Extreme) - tym razem skupił się na warstwie graficznej. Każda z tych 222 gier reprezentowana jest przez zrzut ekranu (podobno własnoręczny) i krótki opis. W sumie taka forma mi pasuje, ponieważ wiele z nich zostało już opisanych w książkach innych (Bartłomiej Kluska) czy też poprzednich autora (vide "Nie tylko Wiedżmin. Historia polskich gier komputerowych). Może czasem ciut zbyt sucho, ale i trafiło się kilkanaście opisów bardzo fajnych, przytaczających ciekawostki z produkcji poszczególnych tytułów. Ciężko przytoczyć wszystkie tytuły, ale mamy i uznawane za pierwszą polską grę Web Master z 1983 roku, jest Smok wawelski, Puszka Pandory, Street Rod, czołówka gier 'pierwszej fali' na Atari - czyli Robbo, Lasermania, Fred, Misja oraz Miecze Waldgira, jest Electro Body (które lubiłem ponieważ działało z posiadanym przeze mnie wtedy Covox'em), Tajemnica statuetki, czasy Amigi (której wtedy nie miałem, ale zachwycałem się nią u kolegów) wraz z Franko. Znajdzie się Mentor, Teenagent, Reah, i Mortyr. Z nowszych - Layers of fear, Wiedżminów trzech, załapało się również ograne przeze mnie na prawo i na lewo Sky Force Reloaded, Zaginięcie Ethana Cartera czy depresyjne This War of Mine. Najbardziej zdziwiło mnie, że ogrywane przeze mnie z synem Tools up! jest również polską grą! 

Jedyne co mnie osobiście delikatnie razi (a wynika z szacunku do książek), to fakt, że każde zdjęcie znajduje się na dwóch stronach, 'rozkładówkach'. Żeby je dokładnie obejrzeć musiałbym mocno rozgiąć książkę, co powoduje mój wewnętrzny bunt ;) Niemniej, książka wydana na porządnym, twardym papierze z dobrymi kolorami, przyjemnie się wraca do historii tego w co się grało lub odkrywa tytuły znane mniej, ale również bardzo dobre, stanowiące, było nie było, historię polskiej branży gier.

Osobiście bardzo polecam, ogólnie namawiam również do sprawdzania częściej niż raz na rok stronę wydawnictwa Open Beta, ponieważ znajduje się tam kilka tytułów wydanych przez autora. Zresztą, jest to przy okazji jego wydawnictwo.










środa, 28 września 2022

Książkowo Kindlowo - tym razem o grach

    Dobry wieczór. Tak sobie człowiek żyje, żyje i nie ma kiedy nawet na blogu nic opublikować :( Praca, dom, sport, konsole, gry, znajomi i czas zlatuje od rana do nocy.

    Będąc jednak w lipcu (taaaa, to już ponad dwa miesiące temu...) na wakacjach miałem trochę czasu na czytanie. Prawie dwa lata temu kupiłem cyfrowy zestaw stu książek o grach za sto złotych. Moim zdaniem było warto, bo wiele ciekawych udało mi się wybrać, nie aż tak wiele jednak przeczytać :( Kilka jednak na rzeczonych wakacjach 'łyknąłem'. I ponownie się zadziwiłem jak różne ludzie mają hobby i zainteresowania. Po kolei jednak. 

    Pierwsza, Somebody set up us the ROM, jaka wpadła w me ręce dotyczyła ROM'ów (dla mniej wtajemniczonych są to 'zrzuty' danych gier z cartów z grami - czy to na Game Boy'a, Game Boy'a Advance, Nintendo 64, itp.), a dokładnie sposobów ich przerabiania przez ludzi. Do tej pory wydawało mi się, że jedyne co można z nimi zrobić, to odpowiednio dobrać tłumaczenie (co jest w książce wyjaśnione, ponieważ zadanie nie jest tak proste jak się wydaje). Okazuje się jednak, że jest spora grupa pasjonatów, która zmienia w nich o wiele więcej, przykładowo poziomy trudności, niwelują błędy w grach, podmieniają czasem grafikę i sprite'y na lepsze, bardziej dopracowane. Benefitów z tego żadnych nie ma, wprost przeciwnie - można się narazić na złość producentów i właścicieli praw autorskich a nawet spodziewać pozwów od zapalonych prawników. Dość ciekawie, chociaż może trochę sucho opisano boje związane z takim właśnie procesem. Do tego mnóstwo przykładów wraz z dokładnym opisem i oceną. W przyszłym życiu, jak już skończę gry, które mam w kolekcji - może w jakąś tak przerobioną grę zagram. Oby...



    Drugą książką była część większej serii - (Tu wklej nazwę konsoli) Video Games you will never play. Książki obejmują dość dokładną analizę gier na różne konsole, które zostały rozpoczęte, reklamowane, prawie zostały ukończone, ale z różnych powodów jednak do rąk graczy nie trafiły. Czy to zamknięcie studia, zbyt duży budżet, przerost ambicji twórców, i temu podobne. Niezbyt gramatycznie składnie, ale widać, że autorzy włożyli w wyszukiwanie tych informacji dużo serca i pasji. Co ciekawe - często udało im się dotrzeć do wersji prawie ukończonych, czy też nawet wersji demonstracyjnych. Znaleźć można w tej serii gry na konsole Dreamcast, Playstation, Gamecube, Nintendo 64, PC, Sega Saturn, konsole przenośne - czytać dokładnie może nie zawsze jest sens, ale przejrzeć co straciliśmy owszem warto.


    Ostatnia którą chciałem przedstawić to 8-Bit Obituaries. Autor skupia się na grach na konsolę NES (Nintendo Entertainment System), która to w latach osiemdziesiątych zawojowała świat (że już nie wspomnę o jej klonach bardziej u nas znanych jako Pegasus). Jednak podchodzi do tego dość pokrętnie prezentując gry uznawane za najgorsze na nią. Jaki w tym cel? Cóż, autor twierdzi, że biblioteka na NES jest tak ogromna a czasu tak mało, że nie ma sensu ruszać nawet gier złych. Złych z różnych względów - czy to nieludzkiego poziomu trudności, braku konsekwencji w zasadach gry, fatalnego 'portowania' (czyli przeniesienia z jednej platformy na drugą, vide M.U.L.E przeniesione z Atari) czy też kiepskiej grafiki. Ciekawie przestawiona analiza co zawiodło, co można było poprawić i jak, mimo wszystko, czerpać z tych gier przyjemność. Ja nie będę nawet myślał o ich uruchamianiu, bo życie jest za krótkie, ale są pasjonaci, którzy wchodzą w te rejony.


Dobranoc. Do poczytania mam nadzieję już częściej, ponieważ zdecydowałem się skupić bardziej na książkach i albumach w temacie gier, gdyż mój Home Assistant jest już w stanie bardziej niż stabilnym i prawie go nie dotykam.

SubCart do Atari 65/130XE, 600/800XL - potęga jednego carta

Powitać! Pora wracać do pisania, skoro wakacje się skończyły, sportu i spacerów trochę mniej (ale ciągle listopadowy Hyrox przede mną). Tym ...