Nadeszła jesień i warto było w końcu powrócić do uruchamiania tegorocznych zakupów. Padło na Amstrada 464. Od razu napiszę, że były momenty euforii oraz delikatnego rozczarowania. Jednak zdecydowanie była przewaga pierwszych.
Historią sprzętu zanudzał nie będę, jest dostępna w Internecie, kilka faktów jednak:
- stworzony przez brytyjskie przedsiębiorstwo założone przez Alana Sugara
- premiera w 1984 roku, sprzęt na procesorze Z80, z którego korzystały również ZX Spectrum, Timex, Elwro 800 Junior, Meritum, standard MSX, Game Boy Color, Advance, stosowany również w Segach
- komputer 'wszystkomający', czyli zestaw składa się z monitora (w który wbudowany jest zasilacz), komputera z klawiaturą oraz magnetofonu lub stacji dyskietek. Włączasz, działa - nic więcej nie potrzebujesz
- nietypowy format dyskietek - 3 cale. Niestety dla nich - nie przyjął się i o ile dyskietki 5,25 oraz 3,5 cala można ciągle dość łatwo dostać, to 3 calowe już są białym krukiem.
- żeby było śmieszniej - joystick niby wykorzystuje to samo złącze DE-9, ale koncepcja jest inna - jeden port obsługiwał dwa joysticki, dlatego na wielu z nich był przełącznik CPC.
Po pierwsze - sprzęt nic nie stracił ze swojego uroku - cały czas klawiatura wraz z monitorem może się podobać. Tu jednak pierwsze rozczarowanie - kupując spontanicznie człowiek nie ma czasu się dokładnie skupić na modelach, możliwościach, historii, itp. Tak było i tutaj - Amstrad 464? Tak! Ale Amstrad Schneider! Trochę inne kolory klawiszy, rozłożenie portów - funkcjonalnie jednak to samo. Pierwsze uruchomienie gry z kasety (RUN", aby zapamiętać) po przeczytaniu instrukcji (po niemiecku, ale serio przeczytałem kilka stron zanim sięgnąłem po pomoc w Internecie) zajęło zaledwie kilkadziesiąt sekund. Tutaj kolejne rozczarowanie, ponieważ wbudowany 'bzyczek', mimo że lepszy niż w ZX Spectrum - nie zachwycił.
Planowałem do niego dokupić przystawkę M4 do wgrywania gier, połączenia przez WiFi i podobne. Ale... Okazało się, że Schneider ma inne złącza niż oryginalny Amstrad. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło - M4 już nie jest dostępny, padło więc na ULIfAC (Ultimate Interface for Amstrad CPC). A to było jeszcze lepszym wyborem! Sprowadzenie z Grecji trwało koło tygodnia, ale gdy już dotarł - mniam! Spełnia kilka wspaniałych zadań:
1. Wgrywanie plików, obrazów dyskietek, 'zrzutów pamięci' (snapshotów)
2. Rozszerzenie pamięci - bo jednak 464 to nie 6128, a niektóre dema jak i gry wymagają 128 kB RAM, albo lepiej działają z większą pamięcią
3. Alternatywne ROM'y. Czyli, z grubsza biorąc - zamienię sobie 464 w 6128 jeżeli wpiszę komendę |6128.